Rejs jachtem po chorwackim raju!


 

Nazywam się Xenia Chowaniec i po krótce opowiem Wam jak wyglądał mój rejs jachtem po adriatyckich wodach. Zanim to nastąpi, pragnę przypomnieć i podziękować osobom, bez których moja podróż by się nie odbyła. Wszystko za sprawą otrzymania 1 miejsca w II edycji konkursu „Twoje zdjęcie w Ambasadzie” zorganizowanego przez Agnieszkę z bloga Cromania.pl przy wsparciu Ambasady Republiki Chorwacji. Główną nagrodą był rejs jachtem po Adriatyku dla dwóch osób, ufundowany przez Narodowy Ośrodek Informacji Turystycznej Republiki Chorwacji w Zagrzebiu – O konkursie

Odbiór Nagrody

Jacht czekał na nas w Kaštel Gomilica w miejscu Marina Kaštela niedaleko Splitu. Po przybyciu zauważyliśmy, że marina jest dość duża i mieści wiele łodzi. Naszym jachtem był Dufour 385 Grand Large, o długości 12 m, 1 masztowy, 3 kajutowy, 2 łazienkowy w pełni wyposażony do rejsu. Po oznajmieniu się z łodzią i skontrolowaniu jej przez pracowników mariny, przyszedł czas na rozpoczęcie podróży wraz z naszym skipperem.

Kurs na Brač do portu Milna

Na nasz pierwszy cel obraliśmy port Milna na wyspie Brač. Zanim do niego dotarliśmy, poznawaliśmy uroki żeglowania i oswajaliśmy się z nowymi warunkami, w których przyjdzie nam spędzić niemal tydzień. Oboje z mężem obawialiśmy się choroby morskiej, przed którą nas przestrzegano. Na szczęście jesteśmy na nią odporni, jednak warto zabrać na łódź jakiś aviomarin. Wkrótce dotarliśmy na miejsce.

Na wyspie Brač byliśmy po raz pierwszy, a Milna była naszym pierwszym przystankiem w podróży. Port na pierwszy rzut oka wydawał się dość opustoszały i cichy. Spacerując wzdłuż portu można było zauważyć sporo opuszczonych i zniszczonych budynków. Jednak dla kontrastu można było podziwiać cuda natury z wyspy Brač na miejscowych straganach w postaci miejscowych specjałów jak alkohole czy przetwory.

Niestety podróżując jachtem nie można podziwiać tego co oferuje wyspa w głębi swego lądu dlatego nazajutrz wynajęliśmy samochód i pojechaliśmy na plażę Zlatni Rat oddaloną od Mariny o 44 kilometry.

Po dotarciu ukazał nam się przepiękny widok na wybrzeże i zatokę. Plaża Zlatni Rat jest szeroka, rozłożysta, jednak nie robi ona aż tak dobrego wrażenia gdy patrzymy na nią z perspektywy plażowicza. Jej wysunięcie w głąb morza i ekspozycja jest unikatowa, ale nie przypadła nam do gustu.

Monument Koloć

Kolejnym punktem w tak bardzo napiętym grafiku było zobaczenie kamiennego monumentu nazwanego przez miejscowych Koloć. Kamienna struktura z dolomitu przypominająca łuk o wysokości około 12 metrów. Znajduje się ona pomiędzy miejscowościami Nerežišća a Dračevica. Według miejscowych legend należy przejść pod łukiem i pomyśleć życzenie, a te na pewno się spełni. 

Kurs na Hvar do portu Stari Grad

Po powrocie do portu zdecydowaliśmy o wyruszeniu do portu Stari Grad na wyspie Hvar. Podczas żeglugi nasz jacht niezwykle pięknie się kołysał na falach, które przecinał z olbrzymią finezją, a boczne przechyły łodzi w zakrętach dodawały tylko większej radości z rejsu. 

Pola lawendy i miasto Hvar

Następnego dnia znów powtórzyliśmy schemat jak na wyspie Brač, wynajęliśmy samochód by dotrzeć do miasta Hvar, wcześniej zahaczając o pola lawendy w okolicy Brusje kierując się starą górską i mało uczęszczaną drogą. To była nasza druga wizyta na wyspie Hvar. 

Zanim dojechaliśmy do miasta Hvar, co pewien czas parkowaliśmy przy drodze podziwiając dziko rosnącą lawendę. Zapach unoszący się w powietrzu był wyjątkowo przyjemny i cudowny, nigdy wcześniej nie czułam się aż tak zrelaksowana robiąc zdjęcia. Śmiem twierdzić, że maj-czerwiec to idealny moment na wakacje w Chorwacji. Wszystko wokół rozkwita, pachnie, nie jest jeszcze spalone ostrym słońcem. W końcu nastała noc i wróciliśmy do miasta Stari Grad w pełni oczarowani pięknem portu Hvar rozświetlonym światłem latarni. Po przespanej nocy na jachcie, kolejny dzień zaczęliśmy od zwiedzania portu w którym się zatrzymaliśmy. Wiele ciekawych uliczek i akcentów Stari Grad widać dopiero za dnia.

Kurs na wyspę i port Vis

Żegluga na Vis była wyjątkowo spokojna. Po drodze zadecydowaliśmy, aby zarzucić kotwicę i zrobić mały przystanek obok dzikiej wyspy Otok Veli Vodjak i popływać w zatoczce.
To uczucie kiedy widzisz dziką wyspę, spokojne i krystaliczne morze, a obok Twoja łódź, jest tak wyjątkowe, że chce się płakać ze szczęścia.

Będąc już na miejscu w porcie Vis, zdałam sobie sprawę, dlaczego wiele łodzi wolało zacumować przy boi. Woda jak na marinę była tak czysta i przejrzysta, że nie sposób było sobie odmówić kąpieli przy łodzi. Postanowiliśmy zrobić tak samo. Sam port na pierwszy rzut oka jest bardzo spokojny pomimo sporej ilości jachtów i statków turystycznych. W samym mieście jest mało miejsc typowo rozrywkowych. Większe imprezy, dyskoteki i tłumy są na wielkich jachtach zacumowanych w porcie i głównie tam jest największy hałas. Wieczorem udaliśmy się na kolację zdając się na naszego niezastąpionego skippera, który wskazał genialną Pizzerię mieszczącą się w samym porcie. Pizza i miejscowe wino było świetne, dlatego nie dziwiło nas, że stolik należy rezerwować z dużym wyprzedzeniem.

Port Komiža i wyspa Biševo

Rankiem po raz kolejny wynajęliśmy samochód by zwiedzić okolicę. Naszym głównym celem było udać się do miasta Komiža, z którego kursują wodne taksówki do sławnej Błękitnej jaskini znajdującej się na malutkiej wyspie Biševo. Transfer z portu Komiža na Biševo odbywał się bardzo sprawnie i szybko, za sprawą piekielnie szybkiej motorówki. Na miejscu kupiliśmy bilety na kolejną łódź już bezpośrednio płynącą do jaskini. Po odczekaniu 2 godzin w tłumie ludzi, w końcu wyruszyliśmy. Przed wejściem do jaskini stały już 4 łodzie i każda gęsiego wpływała do jej wnętrza gdzie podziwialiśmy jej niesamowitą budowę. Błękitny poblask bijący spod dna i słoneczne bliki tańczące na sklepieniu groty były wprost oszałamiające. Wszystko za sprawą promieni słonecznych przedostających się do wnętrza groty przez mały przesmyk pod wodą. Po zwiedzeniu jaskini powróciliśmy do portu Komiža.

Plaża Stiniva

Miejsce robi piorunujące wrażenie, jednak ze względu na swój kompaktowy rozmiar przytłacza ilością turystów i plażowiczów. 

Fort George w porcie Vis

Nazajutrz mieliśmy okazję zwiedzić Fort George. Na obiekcie trwały przegotowania do wieczornego wesela. Jest to bardzo popularne i przepiękne miejsce na urządzanie tego typu imprez. Klimat tego miejsca jest wyjątkowo sielankowy, wręcz idealny na popołudniowy relaks. Nie chcąc przeszkadzać w przygotowaniach, zdecydowaliśmy się spędzić jeszcze kilka chwil w porcie Vis.

Makarska

Niestety wyspa Vis jest mocno oddalona od Splitu, dlatego zmuszeni byliśmy skrócić nasz rejs i poświęcić 2 dni na powrót skippera do bazy jachtowej. My zaś musieliśmy dotrzeć do miejscowości Gradac. Dlatego przy okazji chcieliśmy aby nasz kapitan wysadził nas w najbliższym i wystarczająco wielkim porcie gdzie nasza łódź mogłaby bezproblemowo zadokować. Wybór padł na Makarską, a rejs do tego portu trwał prawie cały dzień. Do celu dzieliło nas blisko 42 mile morskie, na kilometry to wychodzi prawie 78 km. Jednak zupełnie inaczej się pokonuje takie dystanse łodzią niż samochodem. W porcie zadokowaliśmy około godziny 21:00. Nie pozostało nam nic innego jak zadzwonić po taxi by ostatecznie móc wrócić do Gradac, podziękować naszemu morskiemu przewodnikowi i opiekunowi, oraz pożegnać wymieniając się kontaktami.

Zakończenie rejsu

W ten oto nadzwyczajny sposób zakończył się nasz rejs jachtem po chorwackim Adriatyku. Była to podróż, która zapadła w naszej pamięci i sercu na naprawdę długo, i nie tylko ze względu na odwiedzone wspaniałe miejsca, ale jako inna, wspaniała alternatywa zwiedzania cudownej Chorwacji. Jeśli kiedykolwiek nadarzy się okazja by móc doświadczyć jeszcze raz takiej przygody, bez wahania będziemy gotowi się jej podjąć. Gdyby ktoś z Was nie miałby już pomysłu na spędzanie wolnego czasu w Chorwacji, to czas pomyśleć o jachcie. Taka forma poruszania się po Adriatyku pozwala spojrzeć na walory tego kraju w zupełnie inny sposób. Chorwacja w takiej sytuacji staje się jeszcze piękniejsza i zaskakuje nowymi widokami zapierającymi dech w piersi. Razem z mężem uznajemy nasz rejs jachtem w Dalmacji to istna bajka i śmiało możemy stwierdzić, że jak dotąd to był nasz najlepszy urlop w tym cudownym kraju.


Jeśli podobał Ci się ten artykuł, oceń go:
12345 (średnia ocena: 5,00)
Loading...

Podobne posty...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Polub nas na Facebooku